Dobrze, że „ jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy …”

Radośnie i z życzliwymi uśmiechami przebiegł ostatni dzień zajęć szkolnych w 2018 roku. Atmosfera wyczekiwania na święta towarzyszyła nam co prawda od dwóch tygodni, bo sale lekcyjne i korytarze ozdobiono już wcześniej, a i Mikołaj nas nawiedzał. Chyba byliśmy wyjątkowo grzeczni, gdyż porzucił swoje sanie i przyjechał fantastycznie przystrojonym traktorem. Wie, czego potrzeba ogrodnikom!

W piątek większość uczniów zamiast swoich normalnych plecaków przyniosła torby, z których unosił się zapach świątecznych potraw. Ale na ucztę trzeba było chwilę poczekać, bo w auli zebrała się prawie cała szkolna brać. Prowadzący spotkanie, Natalka Leśniak i Dominik Płatek, w swoim wprowadzeniu akcentowali dwuwymiarowość świąt Bożego Narodzenia w polskiej kulturze i tradycji. Obok aspektu stricte duchowego zwrócili uwagę na rodzinny charakter tego święta, co we współczesnym świecie nabiera szczególnego znaczenia. Ich narrację uzupełniły dwa mini koncerty w wykonaniu Honoraty Lis (gitara klasyczna) i Mileny Kubisy (saksofon altowy). Instrumentalistki swoją grą zaczarowały widownię. Muzyka klasyczna w dobrym wykonaniu jednak powali na kolana nawet najzagorzalszych fanów hip hopu czy disco polo! Następnie zespół instrumentalno-wokalny dał swój koncert kolęd, taktownie skrócony, by nie peszyć wykonawców – amatorów, którzy przygotowywali się do występu, niektórzy po raz pierwszy w życiu, bo za chwilę miał się rozpocząć międzyklasowy konkurs kolęd. Było to wielkie przeżycie zwłaszcza dla nowego, szkolnego duetu wokalnego – Krzyśka Gajosa i Wojtka Krzyżańskiego. W każdym razie widownia z życzliwością przyjęła występy wszystkich wykonawców. Ciało pedagogiczne też stanęło na wysokości zadania i a vista odśpiewało kolędę, a nad wszystkimi głosami górował tenor pana profesora Kani. Później były życzenia od uczniów dla nauczycieli i odwrotnie, Mikołajki i Mikołaje wręczali grzecznym dzieciom różne upominki. I nagle zrobiło się cicho, bo wszyscy rozeszli się do swoich klas i zasiedli do wcześniej przygotowanych uczt. Klasa trzecia przyszłych techników weterynarii, oprócz tego, że zorganizowała naprawdę wystawne przyjęcie świąteczne, dorobiła się swojego Mikołaja z prawdziwą brodą, jeszcze niestety rudą. Co nie przeszkadzało dziewczynom i bez szczególnych zachęt siadały mu na kolanie, śpiewały piosenki. Nawet pan profesor Muszczyński uhonorował Mikołaja i wyrecytował wiersz o bardzo dużym ładunku dydaktycznym.

„I ja tam byłem, sok i barszczyk piłem, a com widział i słyszał….”